Wróć do bloga
# Prawo# Księgowość

Prawo podatkowe a staking

3 sierpień 2025 3 min czytania

Wyobraź sobie, że pewnego słonecznego poranka budzisz się, sprawdzasz portfel krypto i widzisz, że z puli stakingowej wpadły kolejne monety. Cieszysz się, bo to pasywny dochód, prawda? Ale zaraz, czy na pewno "dochód" w oczach fiskusa?

To pytanie spędza sen z powiek wielu entuzjastom decentralizacji i nowych technologii. Od kilku lat, odkąd staking zyskał na popularności – zwłaszcza po przejściu Ethereum na Proof-of-Stake – kwestia jego opodatkowania jest prawdziwym polem minowym. Nie mówimy tu o drobnych kwotach; rynek stakingu w 2024 roku przekroczył grubo ponad 200 miliardów dolarów wartości zablokowanych aktywów, a prognozy na 2025 rok mówiły nawet o blisko 300 miliardach. Sporo, co nie?

W Polsce, podobnie jak w wielu krajach, interpretacje są... dynamiczne. Urzędy Skarbowe dopiero doganiają innowacje. Ogólna zasada, która zaczyna się krystalizować, wskazuje, że nagrody za staking, czyli te świeżo wygenerowane monety wpadające na twój adres, są traktowane jako przychód. Ale kiedy dokładnie? W momencie ich otrzymania, czy dopiero w chwili ich sprzedaży? Większość ekspertów skłania się ku tej pierwszej opcji – moment otrzymania jest momentem powstania przychodu. Wycena następuje wtedy po kursie rynkowym.

Pomyśl o tym jak o odsetkach z lokaty, tylko że tu zmienność kursu potrafi być znacznie większa. Jeśli dostajesz 0.1 ETH dziennie za staking, a ETH kosztuje 1500 USD, to masz 150 USD przychodu. Jeśli miesiąc później sprzedajesz te ETH po 1000 USD, to masz stratę na sprzedaży, ale przychód już powstał. Sytuacja robi się jeszcze bardziej zagmatwana przy tzw. liquid stakingu (jak Lido czy Rocket Pool), gdzie otrzymujesz tokeny reprezentujące staked ETH. Czy to już przychód? Czy dopiero jak wymienisz te tokeny? To są te niuanse, nad którymi prawnicy i księgowi głowią się od miesięcy.

Dane z początku 2025 roku pokazują, że około 15-20% wszystkich użytkowników kryptowalut w Polsce angażuje się w jakiś rodzaj stakingu. Globalnie to już bliżej 25-30%. Wzrost świadomości i próby uregulowania tego rynku są więc kluczowe. Komisje Europejskie i poszczególne państwa członkowskie (w tym Polska) pracują nad wytycznymi, ale na pełną jasność pewnie jeszcze poczekamy.

  • Staking bezpośredni (np. samodzielny węzeł ETH): Tu nagrody są najczęściej traktowane jako przychód w momencie ich otrzymania, wyceniany po kursie rynkowym.
  • Liquid staking (np. stETH, rETH): Bardziej złożone. Niektórzy skarbówcy mogą uznać otrzymanie tokenów LST (Liquid Staking Tokens) za przychód, inni dopiero wymianę LST na bazowy aktyw lub fiat.
  • Staking w ramach DeFi (yield farming z nagrodami w tokenach projektu): Zazwyczaj traktowane jako przychód w momencie otrzymania tokenów, ale bywa to trudne do śledzenia i dokumentowania.
  • Airdropy jako nagroda za staking: Z reguły przychód w momencie otrzymania, wyceniany na dzień uzyskania.

Pamiętaj, że brak jasnych wytycznych nie zwalnia cię z obowiązku rozliczenia. Zeznania PIT-38 w Polsce wymagają deklarowania dochodów z krypto, a staking, choć często pasywny, jest aktywnie generującym nowe aktywa. Wiele biur rachunkowych specjalizujących się w kryptowalutach oferuje już usługi pomocy w ogarnięciu tego galimatiasu. Koszt takiej porady to zazwyczaj kilkaset złotych, ale może oszczędzić ci sporo nerwów i potencjalnych problemów z fiskusem.

Jaka więc będzie przyszłość? Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy doczekamy się bardziej spójnych i konkretnych regulacji dotyczących opodatkowania stakingu, być może już na poziomie unijnym, co ułatwi życie inwestorom. Do tego czasu, bacznie obserwujmy komunikaty Ministerstwa Finansów i pamiętajmy o rzetelnym dokumentowaniu każdej transakcji. Być może za rok nasze portfele będą nieco lżejsze o podatki, ale za to dużo spokojniejsze.