Wróć do bloga
# Prawo# NFT

Prawo własności NFT: Czy cyfrowa sztuka to automatycznie prawa autorskie?

9 listopad 2025 4 min czytania

Wyobraź sobie, że kupujesz ten genialny obrazek cyfrowy, NFT oczywiście, za (powiedzmy) równowartość kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jesteś dumny, prawda? Masz unikatowy token, który wskazuje na ciebie jako właściciela. Ale czy to automatycznie oznacza, że możesz z tym obrazkiem zrobić wszystko? Wydrukować na koszulkach, użyć w reklamie, sprzedawać jako licencjonowany produkt? Wokół listopada 2025 roku to pytanie wciąż budzi wiele emocji i, co gorsza, niejasności, które mogą słono kosztować.

No właśnie, po latach szalonego boomu i spektakularnych upadków, rynek NFT nieco okrzepł. Ale jedna rzecz pozostała niezmienna: wielu entuzjastów nadal myli posiadanie NFT z posiadaniem pełnych praw autorskich do danego dzieła. A to, drogi czytelniku, jest błąd, i to naprawdę poważny. W większości przypadków, kiedy kupujesz NFT, stajesz się właścicielem jedynie tokena cyfrowego – unikalnego wpisu w blockchainie, który wskazuje na konkretny cyfrowy plik. To trochę jak kupno aktu notarialnego na dom, ale bez nabycia samego domu, czy raczej jak dowód zakupu unikatowego plakatu, ale bez praw do masowej produkcji tego plakatu.

Pamiętasz te głośne transakcje z 2021 roku? Beeple i jego Everydays: The First 5000 Days, sprzedane za blisko 70 milionów dolarów. Nawet wtedy, twórca i dom aukcyjny jasno komunikowali, że nabywca otrzymuje token i związane z nim prawo do wyświetlania dzieła, ale nie przekazuje się praw autorskich do samego obrazu. To był i nadal jest standard. Około 80-90% transakcji NFT na głównych platformach, takich jak OpenSea czy Blur, wciąż nie przenosi praw autorskich na kupującego. Warunki są zazwyczaj ukryte głęboko w regulaminach lub w ogóle nieuregulowane wprost w smart kontrakcie, co jest sporym problemem.

Sytuacja zaczyna się zmieniać, ale bardzo powoli. Coraz więcej projektów, zwłaszcza tych z wyższej półki cenowej (mówimy tu o NFT za dziesiątki, a nawet setki tysięcy dolarów), zaczyna oferować tak zwane „licencje komercyjne” lub „pełne prawa autorskie”. Ale to wciąż rzadkość, a kiedy już się zdarza, jest to wyraźnie zaznaczone i stanowi luksus, za który trzeba dodatkowo zapłacić. Warto też pamiętać, że prawo autorskie jest domeną jurysdykcji krajowych. To, co działa w USA (gdzie system jest bardziej elastyczny, jeśli chodzi o transfer praw), niekoniecznie będzie działać w Europie, gdzie prawo autorskie jest często bardziej chronione na rzecz twórcy i trudniejsze do zbycia w całości.

Główne zamieszanie wynika z kilku prostych, ale często ignorowanych faktów:

Co myślisz, że kupujesz z NFT? Co zazwyczaj kupujesz naprawdę?
Pełne prawa autorskie do grafiki/audio/wideo. Własność unikalnego tokena w blockchainie, który wskazuje na dany plik.
Prawo do komercyjnego wykorzystania dzieła. Prawo do wyświetlania dzieła w celach niekomercyjnych (np. jako awatar).
Możliwość modyfikacji i tworzenia pochodnych. Brak prawa do modyfikacji, chyba że twórca wyraźnie na to zezwolił.
Wyłączność na używanie dzieła na całym świecie. Wyłączność na posiadanie tokena. Inni wciąż mogą kopiować i używać pliku (bez tokena) w ramach dozwolonego użytku.

W ostatnich dwóch latach widzieliśmy kilka spraw sądowych (choć większość rozstrzygana jest poza światłem jupiterów), gdzie nabywcy NFT próbowali komercjalizować dzieła, nie mając do tego praw. Wynik? Zazwyczaj przegrana i konieczność zaprzestania działalności. To pokazuje, że nawet w tak nowatorskiej dziedzinie, podstawowe zasady prawa autorskiego wciąż mają zastosowanie. Co więcej, wielu twórców (mówimy o około 30-40% artystów aktywnie działających na rynku NFT) teraz świadomie wplata do swoich smart kontraktów lub towarzyszących im warunków sprzedaży jasne klauzule dotyczące praw, a nawet automatyczne licencje Creative Commons dla niższych progów cenowych, by uniknąć sporów.

W perspektywie kolejnych lat, czyli patrząc dalej niż listopad 2025, możemy spodziewać się dalszej ewolucji. Prawdopodobnie zobaczymy więcej standardowych szablonów licencyjnych włączanych bezpośrednio w platformy NFT, co ułatwi zarówno twórcom, jak i kupującym zrozumienie, co dokładnie nabywają. Możliwe jest też, że powstaną międzynarodowe organizacje lub standardy branżowe, które ujednolicą podejście do praw autorskich w przestrzeni Web3. Kluczem będzie edukacja – zarówno dla twórców, jak i kolekcjonerów – aby nikt już nie musiał się zastanawiać, czy jego cyfrowy skarb to tylko token, czy też coś znacznie więcej.